The Mandalorian - Oglądaj Serial Online

Teraz online: 150 osób

Wyświetlenia: 7840

Twoje ocena: 0
oceny

Opis

The Mandalorian jest obecnie dostępny online. Ta recenzja pierwszego i drugiego sezonu w większości unika zdradzania jakichkolwiek głównych punktów fabuły. Przeczytaj naszą recenzję, a następnie sprawdź, gdzie obejrzeć The Mandalorian online!

The Mandalorian: Sezon 1

Jeśli Trylogia Sequeli cokolwiek pokazała, to to, że trudno jest opowiedzieć historię Gwiezdnych Wojen, a tym bardziej taką, która ma coś świeżego do powiedzenia. Na szczęście The Mandalorian online, pierwszy serial Star Wars live-action i centralny punkt nowego serwisu streamingowego Disney+, ma odwagę i ambicję, by zejść z utartych szlaków i udać się w niezbadane rejony galaktyki Gwiezdnych Wojen. W rezultacie powstał pierwszy sezon, który pomimo swoich wad, wciąż jest jednym z najbardziej nieoczekiwanych i satysfakcjonujących projektów Star Wars od dziesięcioleci.

The Mandalorian śledzi losy stoickiego łowcy nagród działającego w Zewnętrznych Rubieżach po upadku Imperium w Powrocie Jedi. Widowisko w dużej mierze czerpie z westernów i filmów samurajskich, którymi inspirował się George Lucas, kręcąc oryginalne filmy, przywołując najlepsze elementy pustynnej estetyki Nowej nadziei i atmosferę nieznanego niebezpieczeństwa, które czai się za każdym rogiem. Jon Favreau, twórca serialu, podjął trafną decyzję, by łączyć efekty praktyczne ze stonowanym CGI, gdy tylko było to możliwe, aby nadać serialowi bardziej żywy, zwietrzały wygląd.

Czego zabrakło w serialu Mandalorian online?

Gwiezdne Wojny zawsze były pastiszem wielu gatunków i wpływów, ale serial (przynajmniej od czasu przejęcia go przez Disneya) często zawodzi, gdy zbyt mocno opiera się na fabule i ikonografii tego, co było wcześniej, nie wnosząc nic nowego. Tak też jest w przypadku serialu Mandalorian online. Podczas gdy odcinki, które zamykają sezon i posuwają naprzód główny wątek, mają wyraźne skupienie i wyczuwalny rozmach, gdy „Mando” zajmuje się jedną trudną, ciągle zmieniającą się misją, która wciąga go głębiej, niż się spodziewał, odcinki w środku sezonu, w których serial zbyt mocno opiera się na hołdach Akiry Kurosawy i Sergio Leone, są prawdopodobnie najsłabsze. Z wyjątkiem Giny Carano w roli Cara Dune, która wnosi do scen walki rzeczywistość wywołującą dreszcze, odcinki 1-3 oraz 7-8 można by obejrzeć jako samodzielny i w pełni rozrywkowy film Star Wars, nie tracąc niczego istotnego.

Można wręcz odnieść wrażenie, że Mandalorianin był przeznaczony do obejrzenia za jednym posiedzeniem, a nie do wypuszczania co tydzień. W rzeczywistości taka strategia dystrybucji dobrze przysłużyłaby się sezonowi, ponieważ uczyniłaby zwroty narracyjne w odcinkach 4-6 bardziej znośnymi i pozwoliłaby widzom szybko przebrnąć przez te gorsze, bardziej wtórne epizody. Nawet jeśli The Mandalorian był w stanie lepiej wyważyć liczbę samodzielnych odcinków i tych, które rozwijały fabułę, sezon mógł zyskać na tym, że było ich 10 lub 13, a nie tylko 8. (Jednak, pomijając wady fabularne, oglądanie serialu co tydzień było bez wątpienia odświeżające, ponieważ promowało to rodzaj ogólnokrajowej dyskusji).

Nie ma nic złego w formule „misji tygodnia”, jeśli oferuje ona coś unikalnego i interesującego, ale Favreau, Dave Filoni, Christopher Yost i Rick Famuyiwa, którzy napisali odpowiednio odcinki 4-6, nie wykonali zbyt dobrej roboty.

Aktorzy występujący gościnnie nieco namieszali…

Jednak nawet te odcinki mają pewne zalety. Na przykład, odcinek 4 nie tylko zawiera debiut Carano, ale także satysfakcjonujący nowy zwrot na klasycznej broni z Gwiezdnych Wojen, który rekontekstualizuje jej poprzednie występy; odcinek 5 zawiera ekscytującą walkę psów (i mnóstwo easter eggów z Oryginalnej Trylogii); a odcinek 6 pozwala serialowi eksperymentować z dwoma mniej popularnymi gatunkami, heistem i horrorem, z doskonałym skutkiem, tylko pogarszanym przez nieudolne występy gościnnych gwiazd.

W rzeczywistości to właśnie obsada gościnna jest winna wielu wad tego sezonu (i niektórych ciężkich dialogów, które są prawdopodobnie same w sobie charakterystyczne dla Gwiezdnych wojen). Aktorzy pierwszoplanowi, tacy jak Amy Sedaris, Bill Burr, Natalia Tena, Horatio Sanz i Jake Cannavale, są karykaturalnie szerokimi postaciami i często rozpraszają uwagę, zwłaszcza gdy kontrastują z powściągliwością Pedro Pascala w roli tytułowej. Powracający gracze, tacy jak Carano, Carl Weathers, Nick Nolte, Taika Waititi oraz doskonali Werner Herzog i Giancarlo Esposito, dodają głębi i tekstury swoim rolom.

Biorąc pod uwagę, że Pascal jest w zasadzie pozbawiony wszystkich najbardziej ekspresyjnych narzędzi aktora, jego główna rola robi ogromne wrażenie. Choć dokonano kilku niezręcznych wyborów, jeśli chodzi o przedstawienie przeszłości samotnego rewolwerowca, jego droga przez pierwszy sezon jest wiarygodna i otwiera intrygujące możliwości na sezon drugi. Wychowankowi „Gry o tron” i „Narcos” udaje się wnieść do postaci samotnego rewolwerowca człowieczeństwo i zaskakujące serce.

Baby Yoda – dzięki niemu ten serial uzyskał ogromny rozgłos w internecie

Dzięki artystycznym i pewnym obiektywom niezależnych filmowców Ricka Famuyiwy (odcinki 2 i 6), Deborah Chow (która stylowo wyreżyserowała dwa najbardziej udane odcinki sezonu, odcinki 3 i 7) oraz Taika Waititi (który dodaje energii i polotu zarówno przed kamerą jako droid-zabójca, jak i za nią jako reżyser finału sezonu), Disney+ dokonał już rozsądnego wyboru, wyznaczając Chowa do poprowadzenia nowej solowej serii Obi-Wana Kenobiego, ale wszyscy trzej zasługują na to, by jak najszybciej wystąpić w filmie Star Wars na dużym ekranie.

Narracyjne oszustwo Mandalorian jest być może jego największym osiągnięciem. Ze względu na dekady historii zarówno w kanonie Gwiezdnych Wojen, jak i w EU/Legendach, fani mają wiele uprzedzeń na temat łowców nagród. Jednak ze względu na tajemniczość otaczającą ten sezon, wchodziliśmy w ten serial nie mając pojęcia, o czym będzie i jaki przybierze kształt. To rzadkość w dzisiejszym popkulturowym krajobrazie, która opłaciła się w miarę rozwoju sezonu, nieustannie trzymając nas w niepewności.

Nie wdając się w spoilery, można śmiało powiedzieć, że trudno sobie wyobrazić, by serial miał taki wpływ na kulturę, jak to się stało, gdyby nie obecność „Dziecka”, którego gatunek był pilnie strzeżoną tajemnicą od czasu, gdy George Lucas po raz pierwszy przedstawił nam Yodę w filmie Imperium kontratakuje. Oczywiście, tajemnica związana z istotą, którą internet nazwał „Baby Yoda”, była wczesnym asem w rękawie. Dziecko jest niesamowitym cudem, które sprawia wrażenie żywego, oddychającego i całkowicie fascynującego stworzenia. Zostało powołane do życia głównie dzięki lalkom, podobnie jak Yoda. Pierwszy sezon Mandalorian nie oferuje wielu prostych rozwiązań, ale finał sezonu daje nam znacznie lepsze wyobrażenie o tym, co Favreau i producent wykonawczy Dave Filoni mają w planach na sezon drugi. Dzięki temu mamy wrażenie, że serial jest gotowy, by przyspieszyć do prędkości światła, skoro scena jest już ustalona, a wszystkie elementy są na swoim miejscu.

Podsumowanie recenzji – gdzie obejrzeć The Mandalorian online?

Najbardziej szorstkie krawędzie Mandalorian – dzikie zmiany w tonie, pochodne samodzielne odcinki i niezgrabne dialogi – są prawdopodobnie pogorszone przez skondensowaną kolejność odcinków i cotygodniowy harmonogram emisji. Miejmy nadzieję, że te problemy zostaną rozwiązane teraz, gdy producenci wykonawczy Favreau i Filoni wyprodukowali cały sezon. Zabawa, eskapizm i szczere serce Oryginalnej Trylogii są przekazywane do programu, gdy jest on w najlepszej formie, tak jak w początkowych i końcowych odcinkach. Pod całą tą beskarową zbroją kryje się miękki, gęsty środek, który sprawia, że Mandalorianin jest jedną z najbardziej fascynujących historii Star Wars, jakie widzieliśmy od dłuższego czasu.

The Mandalorian: Sezon 2

Drugi sezon serialu The Mandalorian online osiągnął wiele znaczących kamieni milowych w roku pełnym opóźnień i porażek w popkulturze: Dzięki porywającemu, pełnemu akcji ośmioodcinkowemu serialowi udało się poprawić to, co było wcześniej. Dał nam cotygodniową odskocznię od piekielnego krajobrazu roku 2020, zapoczątkował co najmniej trzy spinoffy, nie odwracając uwagi od głównego wątku, a także zrealizował zdumiewające cameo, które było nawet bardziej imponujące niż początkowe ujawnienie Baby Yody w premierze serialu.

Szczególnie zadziwiające jest to, że producenci wykonawczy Jon Favreau i Dave Filoni byli w stanie utrzymać tę niespodziankę w tajemnicy, biorąc pod uwagę, że wszystkie inne znaczące ogłoszenia dotyczące obsady wyciekły do sieci przed rozpoczęciem sezonu. Pełne zachwytu zakończenie Rogue One przychodzi na myśl jako przykład sceny, która na dużym ekranie, przy licznej widowni, mogłaby zagrać inaczej. Jest jednak coś magicznego w możliwości doświadczenia zakresu i skali Gwiezdnych wojen w zaciszu własnego domu, w sposób, jakiego nie wyobrażaliśmy sobie jako dzieci. Dla zagorzałego fana serii Gwiezdnych wojen ekscytujące jest obserwowanie, jak świat ten rozwija się z tygodnia na tydzień, dając wgląd w części galaktyki, o których do tej pory wspominano tylko przelotnie, ale które nigdy nie zostały dogłębnie zbadane na ekranie.

Nawet najbardziej samodzielny odcinek (epizod 2, „Pasażer”) zapewnił naszemu tytułowemu bohaterowi kluczowy rozwój postaci, zmuszając go do skonfrontowania się z myślą, że wychowanie dziecka nie polega tylko na zapewnieniu mu fizycznego bezpieczeństwa, ale także na tym, jak nauczyć je osobistej odpowiedzialności i empatii. Nie obyło się bez kilku narracyjnych objazdów, które mogły frustrować widzów oczekujących w pełni serialowego formatu.

Znaczne rozbudowanie akcji

Sezon 2 starannie opracował związek między Mando a małym Yodą i dał Pedro Pascalowi szansę na ujawnienie głębszych aspektów postaci Dina Dżarina, mimo że zarządzał mnóstwem nowych bohaterów, takich jak Boba Fett i Ahsoka Tano, którzy byli przygotowywani do własnych odcinków spinoff. Każdy najmniejszy krok Dina wydawał się ogromnym skokiem, ponieważ ten sezon fantastycznie sprawdzał jego światopogląd i zmuszał go do wyjścia poza jego strefę komfortu. Efektem tego był zwycięski i emocjonalnie poruszający finał sezonu, który był w pełni zasłużony, jeśli chodzi o postępy postaci. Pozostaje pytanie, jak nasz bohater poradzi sobie z sezonem 3 w świetle wszystkiego, co wydarzyło się w tym sezonie, i jest to dość ekscytujące z narracyjnego punktu widzenia, ponieważ nie ma jasnego kierunku, w którym serial powinien podążać.

Akcja, która była jedną z najbardziej zachwycających cech sezonu 1, została w tym sezonie jeszcze bardziej rozbudowana. W sezonie 2 The Mandalorian, pod kierunkiem takich reżyserów jak Robert Rodriguez (który wyreżyseruje spinoff serialu – Księga Boby Fetta), Peyton Reed, Bryce Dallas Howard, Rick Famuyiwa, Carl Weathers oraz Filoni i Favreau, zastosowano oszałamiający wachlarz oszałamiających scenografii, dorównując ambicjom wszystkiego, co do tej pory nakręcono w tej serii na dużym ekranie, nawet jeśli było mniej walk psów i biegania po okopach niż zazwyczaj widzimy w filmach. Szczególnie interesujące było dowiedzieć się więcej o kulturze Mandalorian, wielu frakcjach i panujących systemach wierzeń; jest to coś, co Sezon 3 wydaje się planować bardziej zbadać.

Temu serialowi można zarzucić naprawdę wiele

Niezależnie od tego, co można zarzucić temu sezonowi – a ja mogę zarzucić wiele – od topornych dialogów (które, powiedzmy sobie szczerze, zawsze były podstawą Gwiezdnych wojen, ale w Mandalorianach są szczególnie rozpraszające) i okazjonalnie chomikowanych gwiazd gościnnych po nadmierne poleganie na nostalgii.

Ale skoro oczywiste jest, że Mandalorian w szczególności, a cała seria Star Wars pod rządami Disneya w ogóle, ma trudny związek z jednym i drugim, wróćmy do tematu nostalgii i toczących się dyskusji na temat „fanserwisu”. Mając za sobą dwa sezony, stwierdzam, że z perspektywy czasu jestem bardziej wyrozumiały dla środkowych odcinków sezonu pierwszego, ponieważ pomimo silnego oparcia na tropach i ikonografii gatunku westernu, sprawiał on wrażenie, jakby próbował czegoś nowego dla tej serii.

W pierwszym sezonie produkcji nie pojawiły się żadne znaczące cameo takich postaci, jak Ahsoka Tano czy Boba Fett, choć początkowo wydawało się, że historia będzie się rozgrywać w Nieznanych Regionach, by użyć banału. Chociaż Din został niechcący wciągnięty w wielki galaktyczny konflikt, którego nie rozumiał, jego misja i grupa sprzymierzeńców, których zebrał po drodze, nadal były proste. Nasza uwaga skupiała się na Mando jako postaci oraz na nieprawdopodobnej relacji, jaką ten surowy łowca nagród tworzył ze swoim małym zielonym dzieckiem.

Jest coś nieco frustrującego (choć wcale nie zaskakującego) w tym, że Disney próbuje zastosować strategię MCU „wszystko jest połączone” w całym serialu Mandalorian online. Można argumentować, że Favreau i Filoni zawsze budowali pod kątem rewelacji i cameo postaci, które dostaliśmy w 2. sezonie, i że trajektoria serialu zawsze miała być powiązana z większym uniwersum Star Wars.

Chcesz poznać całą historię? Musisz obejrzeć co najmniej cztery seriale!

W wyniku wszystkich zapowiedzi, które miały miejsce podczas konferencji inwestorów Disneya w 2020 roku, mamy teraz do czynienia z połączoną siecią historii, która wymaga od fanów obejrzenia co najmniej czterech różnych seriali Star Wars, aby uzyskać pełny obraz. Mandalorianin w swoim pierwszym sezonie był bardzo zgarbiony, a Jon Favreau nalegał, aby Disney wstrzymał się z produkcją zabawek Baby Yoda do czasu zakończenia emisji serialu, aby zapobiec anulowaniu przez ludzi subskrypcji Disney Plus po zakończeniu emisji ich ulubionego serialu. Nie da się jednak zaprzeczyć, że w tym wszystkim widać rękę korporacyjnego władcy, która odbiera serialowi jego zgrabny charakter, jaki miał w pierwszym sezonie.

Ponieważ w tym sezonie najwyżej oceniłem odcinki z postaciami dziedzictwa, ten zarzut może wydać mi się nieco hipokrytyczny, ale właśnie to sprawia, że metoda Disneya jest tak sprytna. Ahsoka Tano zapalająca swoje białe miecze świetlne w żywej akcji? Fani „Wojen klonów” nigdy by nie przypuszczali, że w „Powrocie Jedi” Boba Fett zginie w niezbyt satysfakcjonujący sposób, a fani łowcy nagród, którzy byli rozczarowani jego niezadowalającą śmiercią w „Powrocie Jedi”, zapewne nie mogli się doczekać, by w jakiś sposób odkupić jego przerażającą reputację. Dla mnie i bez wątpienia dla wielu innych fanów, powrót do ukochanych postaci i ich reputacji jest bardzo ważny.

Do tego stopnia, że jestem w stanie pominąć większość moich irytacji związanych z powtarzającymi się dialogami czy boleśnie krótkim czasem trwania odcinków tylko dla tego, że każdy odcinek daje mi mnóstwo radości. Każdy widz, który jest tak samo zapatrzony w to uniwersum jak Dave Filoni, prawdopodobnie nie może nie być podekscytowany tym, że widzi te postacie tak pięknie oddane w nowym kontekście, wypełniając historię, o której spekulowaliśmy przez lata. To po prostu wielka radość móc rozkoszować się miłą znajomością tego świata i ponownie przeżywać emocje związane z oglądaniem Oryginalnej Trylogii po raz pierwszy.

Jaki byłby cały serial Mandalorian online, gdyby nie Disney?

Mam co do tego złe przeczucia. To było już powtarzanym żartem w Oryginalnej Trylogii i jest to zdecydowanie koncepcja, która została zakorzeniona w DNA Gwiezdnych Wojen od czasu przejęcia IP przez Disneya.

Jest coś kojącego w powabie nostalgii, nic więc dziwnego, że w tym roku obserwujemy rosnące zainteresowanie innymi klasycznymi powtórkami, takimi jak Cobra Kai czy remake Saved By the Bell. Oba punkty widzenia są całkowicie sprawiedliwe i w dużej mierze zależą od tego, czego oczekujesz od swoich przedsięwzięć związanych z Gwiezdnymi Wojnami.

Fan we mnie walczy z krytykiem w tej sytuacji, ponieważ chcę być zarówno fanem, jak i krytykiem tych postaci. Z jednej strony cieszę się, że uniwersum Gwiezdnych Wojen się rozrasta i że mogę sobie wyobrazić, że te epickie postacie dzielą ze sobą świat i od czasu do czasu się spotykają. Cieszę się, że uniwersum Gwiezdnych Wojen się rozrasta, że te epickie postacie dzielą ze sobą świat i od czasu do czasu się spotykają.

Z drugiej strony, jest w tym korporacyjny cynizm i chciwość, które sprawiają, że zastanawiam się, czym mogłaby być seria o Mandalorianinie, gdyby była to po prostu samodzielna, niezależna historia o łowcy nagród i jego dziecku, którzy wpadają do miasta i rozwiązują lokalne problemy na obcych planetach w Zewnętrznych Rubieżach. Niewykluczone, że serial nigdy nie miał być taki, a sezon pierwszy był tylko dywersją dla wszystkich bardziej znaczących odniesień do Gwiezdnych Wojen, które scenarzyści mieli w planach na sezon drugi. Niezależnie od tego, intrygujące jest zastanawianie się, co mogłoby się wydarzyć, gdyby nie machina franczyzowa Disneya, która to wszystko wspiera. (Ewentualnie, gdyby Disney zamówił 13, a nie 8 odcinków w każdym sezonie, co pozwoliłoby na lepszą równowagę między ciągłą narracją fabularną a pojedynczymi zadaniami tygodnia, bez wrażenia, że jedno odbiera drugie).

W ten serial twórcy włożyli całe serce

Dobra wiadomość jest taka, że jestem równie zainteresowany obiema wersjami tej historii i wygląda na to, że dostaniemy tę, która skupi się na politycznych intrygach Mandalore, początkach Nowej Republiki, bieżących przygodach Boby Fetta, tajemniczych wątkach Imperial Remnant, które potykają się w kierunku utworzenia Pierwszego Porządku, oraz podstępnym prequelu Star Wars Rebels, który będzie kontynuował historię Ahsoki.

Niezależnie od celów biznesowych, The Mandalorian to oczywiście praca z miłością dla wszystkich zaangażowanych w projekt, a miłość ta jest widoczna w każdym kadrze (nawet jeśli czasami jest on niewolniczo wierny aż do granic niewolnictwa). Podobało mi się, że „Pasażerka” dostarczyła nam czegoś, co tonalnie było bliższe horrorowi, niż większość przedsięwzięć Star Wars, mimo że wiele osób odrzuciło ją jako bzdurę. Wydaje się jednak, że ciągłe powracanie do postaci i konfliktów, które już widzieliśmy, albo poleganie na emocjonalnym wyzwalaczu nostalgii, gdy relacja Mando i Dziecka została rozwinięta na tyle starannie i z miłością, że daje ten sam efekt z prawdopodobnie większą siłą narracyjną, jak pokazuje jedna kluczowa scena w finale, jest trochę marnotrawstwem.

Zastanawiam się też, na ile ta strategia okaże się skuteczna w przypadku mniej oddanych fanów serii, którzy nie grali w Knights of the Old Republic, nie widzieli The Clone Wars i Rebels, ani nie przeczytali wszystkich powiązanych książek. W formacie epizodycznym, w przeciwieństwie do kinowego uniwersum, nadążanie za tak pokręconymi, powiązanymi ze sobą narracjami może w końcu zacząć przypominać pracę domową.

Zarówno pierwszy, jak i drugi sezon są po prostu niesamowite!

Jednak patrząc całościowo, pomijając wszelkie korporacyjne machlojki, które mogły mieć miejsce za kulisami, drugi sezon serialu The Mandalorian jest niesamowitym osiągnięciem zarówno artystycznym, jak i biznesowym. Kładzie podwaliny pod rozległe, połączone uniwersum, które będzie nam dostarczać rozrywki z Gwiezdnych Wojen przez wiele kolejnych lat, koncentrując się na postaciach i relacjach, które są najważniejsze dla dalszego rozwoju głównego wątku, a jednocześnie przeznaczając wystarczająco dużo miejsca na stworzenie innych postaci i motywacji. Choć jest to niełatwe zadanie, Filoni i Favreau robią to z pewnością.

Mimo moich zastrzeżeń, po przemyśleniu 2. sezonu i całej serii przez ostatni tydzień, zapierające dech w piersiach wzloty sezonu znacznie przewyższają moje irytacje, na których łatwiej się skupić, gdy program ocenia się odcinek po odcinku. Każdy odcinek 2. sezonu pomaga przedstawić stan galaktyki w początkach Nowej Republiki, wykorzystując zarówno znane postaci, takie jak Cara Dune i Migs Mayfeld, jak i nowych bohaterów, by nadać kontekst licznym konfliktom i politycznym planom, które wciąż się zaogniają, nawet po upadku Imperium. Stanowi to kontrast w stosunku do ciężkiego scenariusza, który ciążył na odcinkach 4-6 pierwszego sezonu. Ponieważ wydaje się bardziej prawdopodobne, że spinoffy o Ahsoce i Bobie Fettcie będą bardziej nawiązywać do wcześniejszych dzieł, co prawdopodobnie pozwoli Mando na powrót do wytyczania własnych szlaków, to właśnie ten rodzaj celowego budowania świata najbardziej ekscytuje mnie w Sezonie 3. Nie da się ukryć, że sezon 2 był bardzo przyjemny w oglądaniu, ucieleśniając to, co najlepsze w serialu, zarówno w świeży, jak i stary sposób.

Podsumowanie – czy warto obejrzeć cały serial Mandalorian online?

Jeden z najbardziej ambitnych seriali telewizyjnych w ostatnim czasie, The Mandalorian online z powodzeniem rozwinął trwającą opowieść o Mando i Baby Yodzie, jednocześnie tworząc podstawy dla trzech serii spinoffowych i fundamentalnej zmiany w fabule, która niewątpliwie nastąpi w sezonie 3. Po kilku subtelnie ukrytych easter eggach w Sezonie 1, serial zagłębił się głęboko w nostalgię w Sezonie 2, wykorzystując szereg znanych postaci, aby mocno zakotwiczyć program w szerszym świecie Star Wars. W tym roku żaden serial nie wzbudził we mnie większej ekscytacji i radości, głównie ze względu na nacisk na nostalgiczną przeszłość serii i tak zwany „fanserwis”. Choć nie podobało mi się, jak często Mandalorianin polegał na nostalgii, a nie na odkrywaniu nowych obszarów, to prawdopodobnie to, co sądzisz o miejscu Mandalorianina w tym uniwersum, zadecyduje o tym, jak oceniasz sezon 2 jako całość. Nawet jeśli sezon 3 nie będzie miał premiery przed zakończeniem emisji The Book of Boba Fett w grudniu 2021 roku, to możliwości, jakie otwierają się przed nami po tym zapierającym dech w piersiach zakończeniu sezonu 2, sprawiają, że nigdy nie było lepszego momentu na bycie fanem Gwiezdnych Wojen.

The Mandalorian
The Mandalorian
The Mandalorian
The Mandalorian
The Mandalorian
The Mandalorian
The Mandalorian
The Mandalorian
The Mandalorian
The Mandalorian
Tytuł oryginalny The Mandalorian
Ocena TMDb 8.5 7,637 ocen
Pierwszy odcinek Nov. 12, 2019
Ostatni odcinek Dec. 18, 2020
Sezony 2
Odcinki 16
Średni czas trwania odcinka 35 minut